Kulinarne podróże małe i duże

Jeszcze kilkanaście lat temu polską kuchnię można było nazwać bardzo tradycyjną. Zarówno w odniesieniu do tego, co Polacy jedli w domach, jak i wszelkich jadłodajniach Wynikało to zapewne z kilku powodów. Nasz naród zawsze przywiązany był to smacznej, staropolskiej kuchni. Wszelkie nowości przyjmowano z zainteresowaniem, ale w ostatecznym rozrachunku nad wyszukanymi specjałami zawsze zwyciężał np. schabowy. Ponadto dawniej, szczególnie w okresie PRL-u, ludzie mieli mniejsze możliwości podróżowania, zapoznawania się z kuchnią innych narodów. Można ich było spróbować w restauracjach, ale mało kogo było wówczas na nie stać. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Polska dołączyła do Unii Europejskiej, otworzyły się dla nas granice krajów należących do wspólnoty i Polacy zaczęli masowo wyjeżdżać. Niektórzy na dłużej (np. do pracy, na studia), inni tylko w celach turystycznych. Wracając, przywożą z innego kraju nie tylko wrażenia utrwalone aparatem fotograficznym czy kamerą, ale również te kulinarne. Będąc za granicą, niektórzy próbują regionalnych smaków, ale wiedzą, że już nigdy nie tkną danej potrawy. Inni zakochują się w jej smaku i chcieliby móc zjeść to samo w Polsce. Tu pole do popisu mają restauratorzy. Grono lubiących specjały kuchni innych narodowości stale się bowiem powiększa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.